— Rzeczywiście, przestraszyłeś go za nadto. Chciałeś wziąść po nim puściznę, obwiesiu!
— Nie, przysięgam, jaśnie wielmożnemu panu, bo to zatrudnienie wcale nie jest przyjemném.
— A więc dodam ci jeszcze po trzy talary dziennie, dopóki ten obowiązek wypełniać będziesz, a potém podaruję sklep starszej córce twojéj na posag. Idź i przynoś mi często podobne listy, a nie będziesz tego żałował.
Tapin powrócił do hotelu Muids-d’Amour, i stosownie do otrzymanego rozkazu zaczekał aż do dnia, by list oddać.
O godzinie szóstéj Gaston już był na nogach. I należy się oddać sprawiedliwość Tapinowi, bo skoro tylko posłyszał szmer w jego pokoju, pospieszył zaraz, by mu list doręczyć.
Gaston na pierwszy rzut oka poznał pismo, zarumienił się i zbladł zarazem. Ale czytając, bladość stawała się coraz widoczniejszą.