Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/327

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

z grobu, to jest, to, co pan chciałeś wyrazić, nieprawdaż?
— Tak jest, jaśnie oświecony panie, odpowiedział Gaston z lekkiém zadrżeniem głosu.
— Teraz rozumiem cel missji pana. Przybyłeś do Paryża, by się pozbyć rejenta?
— Tak, jaśnie oświecony panie.
— By go zabić?
— Tak jest, jaśnie oświecony panie.
— I to pan, mówił daléj rejent dalej, mierząc głębokiém spojrzeniem młodego człowieka, który się tak krwawej podjąłeś missji?
— Nie, panie, nigdybym z własnéj woli nic był na siebie przyjął roli zabójcy.
— A któż pana przymusił do tej roli?
— Nieszczęsne zrządzenie losu, jaśnie oświecony panie.
— Wytłumacz się pan.
— Utworzyliśmy komitet z pięciu szlachty, zespolony z ligą bretońską, to jest ligę cząstkową wśród wielkiego stowarzyszenia. I postanowiliśmy, że wszystko przez większość zadecydowaniem będzie.