Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/314

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Pan podobno z Bretonii przybywasz? zapytał wreszcie książę ozięble.
— Tak jest. Ale niech mi wasza ekscelencja raczy wybaczyć: pan kapitan la Jonquière wymienił nazwisko moje, a ja jeszcze nie wiem z kim mam honor mówienia. Zechciéj wasza ekscelencja usprawiedliwić tę moją niegrzeczność, lecz wszakżeż to nie ja pytam, tylko kraj cały.
— Masz pan słuszność, wymówił la Jonquière, wyjmując z pugilaresa, leżącego na stole papier, na którym szeroki znajdował się podpis wraz z pieczęcią króla hiszpańskiego.
— Tutaj jest odpowiedź, wyrzekł.
— Książe d’Oliwares, przeczytał Gaston.
Potém zwrócił się ku temu, którego mu pod tém nazwiskiem przedstawiono, i nie spostrzegając bynajmniéj zarumienienia się księcia, głęboki mu ukłon oddał.
— A teraz, pan nie będziesz się już wahał i przemówisz, jak mniemam, ozwał się nieznajomy.