tniejszych obwodach dolnéj części twarzy, wielką przezorność i stałość. Te wszystkie spostrzeżenia zrobił jednakże wśród pomruki i mimo krezy koronkowéj.
— W tym tutaj widzę przynajmniéj orła, gdy tamten był tylko sępem albo raczéj krukiem, wyrzekł Gaston sam do siebie.
Kapitan la Jonquière stał z wyrazem wysokiego poszanowania, unosząc ramiona, by sobie nadać postawę wojskową. Nieznajomy patrzał się na kłaniającego mu się Gastona z takąż samą uwagą, z jaką mu się tamten był przyjrzał; powstał, odkłonił się z pewną godnością, uszedł kilka kroków a potém przystanął i oparł się na kominku.
— Pan kawaler de Chaulay, o którym waszéj ekscelencji miałem zaszczyt wspomnieć, ozwał się la Jonquière.
Nieznajomy znowu ukłonił się lekko ale nic nie odpowiedział.
— Cóż u licha! poszepnął mu Dubois, skoro wasza królewska mość nic do niego nie mówisz, to i on nic nie powie.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/313
Wygląd
Ta strona została przepisana.