samego pisma, jak pozostawiona przez kapitana próbka, a następnie pokazał mu i przełamany pieniądz złoty. Gaston się przekonał, że rzeczywiście widzi przed sobą posłańca kapitana i wraz z nim wyszedł. Obydwaj wsiedli do karety, u któréj okna były zamknięte i pozasłaniane, w czém nic nie było zadziwiającego, zważając na powód przejażdżki. Gaston widział że przebyli rzekę przez Pont-Neuf i jadą ulicą nadbrzeżną. Przybywszy na ulicę du Bac (Promową) powóz się zatrzymał na jakimś dziedzińcu przed pawilonem. Tutaj, zanim Gaston tego zażądał, dobył nieznajomy ową karteczkę dziwnie wykrojonéj, i pokazał mu ją, coby go zupełnie było zaspokoiło, gdyby nawet był i powziął jakieś podejrzenie.
Otworzono drzwiczki, Gaston i towarzysz jego wysiedli, i weszli po czterech wschodach, do długiego, krętego korytarza, otaczającego główną komnatę pawilonu. Zanim Gaston podniósł portjerę, zasłaniającą wejście, obejrzał się na towarzysza swojego. Ale towarzysz jego już zniknął, i był tylko sam jeden.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/310
Wygląd
Ta strona została przepisana.