Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/306

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

i na chwilę po rozstaniu się z Heleną: bo któryż król nie uznałby takiéj córki? chyba gdyby temu cóś hańbiącego na przeszkodzie stało.
Gaston ubrał się starannie. Upiększył młodość swoję tak świeżą i powabną tém wszystkiem, w czemkolwiek ówczesna korzystna moda, wdzięki jego męzkiéj twarzy otoczonéj czarnym włosem, podwyższyć zdołała. Płaszcz aksamitny obwisł swobodnie na barkach jego; białe pióro okrążając zlekka kapelusz zwieszało się zręcznie. Gaston spojrzawszy w zwierciadło, wyznał z uśmiechem sam przed sobą, że jest spiskowym wcale ujmującéj powierzchowności.
Tymczasem i rejent, stosownie do namowy Dubois, włożył ubiór z czarnego aksamitu i ukrył połowę niemal twarzy po-za szeroką koronkową krezą, by go Gaston nie poznał przypadkiem, ile że portret jego wszędzie można było napotkać. Mieli się zejść w małym domku na przedmieściu Saint-Germain, zajętym przez metressę Dubois, którą tenże uprosił, by się na