Książe z opatem spojrzeli na siebie, niewiedząc czyli się śmiać lub zapłakać.
— Jeszcze słówko! zawołał rejent nacórkę. Czy twoje obecne postanowienie jest niecofnioném? Alboli też chwilowym paroksyzmem, którego ci twój spowiednik udzielił? Jeżeli to jest stałe przedsięwzięcie, ani słowa nie rzeknę; ale jeżeli tylko febrą, to cię każę, wyleczyć. Do licha! jest przecież Moreau i Chirac, którym dobrze płacę.
— Panie, odpowiedziała ksieni, zapominasz, że dosyć znam medycynę, ażebym się sama wyleczyć potrafiła, gdybym tego widziała potrzebę. Mogę cię więc zapewnić, że chorą nie jestem: jestem Jansenistką i nic więcéj.
— Ach krzyknął książe, otóż to jest robota księdza le Domo. Obmierzły Benedyktynie! Lecz co do niego, to mam środek, który go wyleczy.
— Jakiż? zapytała ksieni.
— Bastyllję, odpowiedział, i wyszedł rozżarty a za nim Dubois, śmiejący się do rozpuku.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/28
Wygląd
Ta strona została przepisana.