Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/261

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

chwili przekształcił go na posługacza oberżowego. W tym samym czasie posłyszano mocny stuk w pokoju kapitana, jak gdyby się był stół wywrócił i butelki pospadały; potém jakieś tuptanie nogami, przekleństwa, brzęk pałasza — i potém już nic.
W minutę późniéj rozległ się turkot spiesznie odjeżdżającego fiakra w ulicy Deux-Boules.
Tapin, który z nożem w ręku pilnie nadstawiał ucha, wyprostował się radośnie, mówiąc:
— Ot już dobrze, skończyło się wszystko.
— I to w sam czas, panie, pochwycił chłopak, bo otóż i gość jakiś.