Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/260

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

gnąć a pieniądze do szuflady schować. Lecz zaledwie drzwi za sobą zamknął, gdy czatujący Tapin, zatknął mu usta chustką i wciągnął mu szlafmycę przez twarz całą aż po-za brodę; potém schwycił go jak pióro, wyniósł i wsadził do drugiego fiakra, stojącego tuż w samych drzwiach. W tym czasie drab drugi ujął dziewczynkę, która właśnie jaja w kuchni ubijała, a trzeci wyniósł kuchcika, trzymającego patelnię, owinąwszy go wprzódy w obrus. I tak w jedném mgnieniu oka, pędzili gospodarz, córka jego i jego psuj-sosik (proszę mi przebaczyć to wyrażenie przez wzgląd na jego rzeczywistość) w towarzystwie dwóch nieznajomych ku ś. Łazarzowi. Zbyt dobre konie i niecierpliwość woźnicy przeczyły, ażeby powóz, który ich unosił, rzeczywistym był fiakrem.
Bezwłocznie Tapin, z instynktem szczura policyjnego, począł przetrząsać szafę kuchenną; po-za drzwiami kuchennemi znalazł szlafmycę, kamizelkę perkalikową i fartuch. Potém przywołał jakiegoś przechodnia, zaglądającego w okna, i w jednéj