przechodzącym; a ładne mieszkają kobietki na ulicy Bourdonais. Uśmiechasz się na to!
— Eh! eh! pomruknął Dubois, drapiąc się w roztargnieniu po nosie.
To poruszenie byłoby go zdradziło w każdém inneém miejscu, mniej oddaloném od palais royal, lecz przy ulicy Bourdonnais nie spostrzeżono tego wcale.
La Jonquière wszedł przed nim do pokoju, przed kapitanem gospodarz, a przed gospodarzem butelki. Dubois, wchodzący na ostatku; miał czas porozumieć się z Tapinem, który się w pierwszéj sali z dwoma ludźmi ukazał; poczém, jako człowiek dobrze wychowany, zamknął drzwi za sobą.
Dwaj towarzysze Tapina zasunęli firanki w sali, a przewódca ich stanął przy drzwiach od pokoju kapitana w ten sposób, ażeby też, otwierając się, zasłoniły go.
Gospodarz wrócił niebawem; a odebrawszy od kapitana zaraz zapłatę w gotówce, spieszył, by to w księdze zacią-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/259
Wygląd
Ta strona została przepisana.