lenia, i umarł tam biedaczysko przed dwoma tygodniami. Przejrzawszy rachunki, mój panie, obliczyłem, że ten hultaj kosztował nas w ciągu tych lat 30, które siedział w więzieniu, dwanaście tysięcy liwrów. Mniejsza o to, aleśmy się zasady naszéj trzymali.... Przepraszam, mój panie gospodarzu, przerwał Dubois swoją dalszą gawędkę, bo śledząc z boku ciągle ulicę, dostrzegł przededrzwiami domu cień jakiś, niby podobny do kapitana la Jonquière. Przepraszam, że panu czas zajmuje bzdurstwami mojemi, bo otóż i nowy gość przybywa.
— O, to właśnie jest ten, na którego pan czekasz.
— Waleczny kapitan la Jonquière? zawołał Dubois.
— On sam. Panie kapitanie, czekają tu na pana.
Kapitan nie pozbył się bynajmniéj swoich podejrzeń z rana, bo i na ulicy widział pełno jakichsiś figur zwykle niewidzianych, a które mu się złowrogiemi być zdawały. Wszedł więc pełen nieufno-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/256
Wygląd
Ta strona została przepisana.