ryi gospodarza. Moutonnet kupiec sukna w Saint-Germain-en-Laye.
— I pan masz kapitanowi pięćdziesiąt luidorów doręczyć?
— Tak, mój panie, odrzekł Dubois dopijając sumiennie sok po zjedzeniu ostatniéj wiśni; bo wyobraź sobie, że przeglądając rejestra mojego ojca, przekonałem się, że ojciec mój byt ojcu kapitana pięćdziesiąt luidorów dłużnym. Od téj chwili już i miru nie miałem, zabrałem się więc co żywo, by w miejscu ojca który umarł, wynaleść syna.
— Ale wiesz pan, panie Moutonnet, zawołał gospodarz zdziwiony do żywego tak nadzwyczajną skrupulatnością, że mało jest takich dłużników, jak pan.
— To my już tacy z ojca na syna, z Moutonneta na Moutohneta. Ale za to, gdy i nam ktoś jest winny... O! litości żadnéj nie mamy. Był tam jakiś ladaco, bardzo uczciwy człowiek, winien domowi Moutonnet i syn, sto-sześćdziesiąt liwrów.
Mój dziadek kazał go wsadzić do więzienia, gdzie pozostał przez całe trzy poko-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/255
Wygląd
Ta strona została przepisana.