— Pięćdziesiąt luidorów! Tam do licha! to jest ładny grosz. Musiałem się przesłyszeć, i zamiast płacić, pewnie miał pieniądze odebrać. Nie nazywasz się pan przypadkiem kawaler Gaston de Chaulay?
— Kawaler Gaston de Chaulay! zawołał Dubois, niemogąc pokryć ile się ucieszył; on czeka na kawalera Gastona de Chaulay?
— Tak mi mówił, odpowiedział gospodarz, nieco zdziwiony tym zapałem spożywającego wiśnie w wódce, i który to bez przerwy z różnemi robił wykrzywieniami, jak małpa, gryząca gorzkie migdały. Ale, naprawdę, nie jesteś pan kawalerem Gastoncm de Chaulay?
— Nie, nie mam zaszczytu być szlachcicem. Nazywam się po prostu Moutonnet.
— Szlachectwo nic nie znaczy, ozwał się gospodarz tonem poważnym; można się nazywać Moutonnet i być człowiekiem poczciwym.
— Tak, Moutonnet, odpowiedział Dubois, przytakując skinieniem głowy teo-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/254
Wygląd
Ta strona została przepisana.