Ta strona została przepisana.
— No, mówił gospoparz, obliczywszy zapewne że i tak jeszcze miał zysk, przynajmniej że wszystkiego niestraciłem, a takie wypadki przytrafiają, się w naszém rzemiośle.
— Ale coś podobnego, na szczęście, nie przytrafia się zapewne nigdy z kapitanem la Jonquière?
— O nie! To jest śmietanka wszystkich stołowników; wszystko płaci gotówką i nie targuje się nawet. Tylko, że mu nic nie jest dość dobre.
— Ho ho! ale może to tylko taka manija.
— Otóż to! szukałem tego słowa i nie mogłem go znaleść.
— To co mi mówisz o akuratności kapitana, bardzo mnie cieszy.
— Czy pan po pieniądze do niego przychodzisz? mówił mi wprawdzie, że na kogoś czeka, któremu sto pistolów winien.
— Przeciwnie, ja mu przynoszę pięćdziesiąt luidorów.