Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ustrzedz, pomimo całéj mocy nad sobą, ażeby, jak najwidoczniej nie wykrzywać twarzy.
Gospodarz, który go śledził oczyma, widział to skrzywienie się z uśmiechem zadowolenia.
— Gdzież on mieszka ten poczciwy kapitan la Jonąuière? zapytał Dubois, ażeby o czemś mówić.
— To są drzwi od jego pokoju, odpowiedział gospodarz. Wołał mieszkać na dole.
— Rozumiem. Okna zapewne są od ulicy?
— Są jeszczo i drzwi, które wychodzą na ulicę Deux-Boules z tego pokoju.
— Ale ta wrzawa nie przeszkadzaż mu?
— O, ma on i drugi pokoi na górze, raz tutaj spi a drugi raz Łam.
— Jak Dyonizy tyran, wyrzekł Dubois, niemogący się otrząść z swoich przytoczeń łacińskich albo historycznych.
— Co pan mówisz? zapytał gospodarz Dubois się spostrzegł, że znowu był nierozważny, i przygryzł usta. W téj chwili,