Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/249

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

twarz swoję w najwdzięczniejszy uśmiech.
— Niemasz jeszcze pięciu minut, odpowiedział gospodarz.
— Pewnie niezadługo wróci?
— Za godzinę.
— Czy mi pan pozwolisz zaczekać tutaj na niego?
— Dla czegożby nie; ale może pan pozwoli sobie czém służyć?
— Proszę o wiśnie w wódce. Wino pije tylko przy objedzie.
Dwaj gwardziści porozumieli się uśmiechem najwyższéj wzgardy.
Gospodarz pospieszył z kieliszkiem żądanych wiśni.
— Ach! zawołał Dubois, jest wnim tylko pięć wisien a w Saint-Germain-en Laye, dają ich sześć.
— Być może, odpowiedział gospodarz, ale w Saint-Germain niemasz bezpłatnego wnijścia.
— To jest prawda, tak, zapomniałem o tém; przepraszam pana.
I począł gryść wiśnie, nie mogąc się