Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Zaklinam cię, mówił daléj Gaston, byś nic stanowczego nie przedsięwzięła, ale miéj baczność na wszystko, co cię otacza. Strzeż się pachnideł, któremi cię obdarzą, wina, które ci podadzą, we śnie nawet bądź ostrożną. Heleno, strzeż sama siebie, bo ty jesteś szczęściem mojém, honorem i życiem.
— Będę ci posłuszną, mój kochany, ale wierzaj, że to mi bynajmniéj nie przeszkodzi kochać mojego ojca.
— I ubóstwiać zarazem, jeżeli się omyliłem, Heleno!
— Jesteś szlachetnym i dobrym, mój Gastonie.
— Powziąwszy najmniejsze podejrzenie, pisz zaraz do mnie.
— Pisać mam.... Więc odjeżdżasz?
— Jadę do Paryża w owym interesie familijnym, o którym ci napomknąłem.

Będę mieszkał w hotelu pod Muids d’ amour[1], przy ulicy Bourdonnais. Zanotuj sobie ten adres i nie pokazuj go nikomu.

  1. Muids, okseft.