Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Uścisnął cię po ojcowsku, nieprawdaż?
— Pocałował mnie w czoło, a ja to pocałowanie klęcząc przyjęłam.
— Heleno! krzyknął Gaston, ja wierzę przeczuciu mojemu: ciebie zdradzają, jesteś ofiarą piekielnego podstępu. Heleno, ten człowiek, ukrywający się, lękający się światła, który ciebie córką swoją nazywa, człowiek ten, Heleno, nie jest ojcem twoim!
— Gastonie! rozdzierasz mi serce!
— Heleno, niewinności twojéj pozazdrościłyby i niebiańskie istoty, ale wszystkiego nadużywają w świecie, i aniołów skazili, zbeszczescili ludzie. Tego człowieka poznam, przytrzymam, ja go zmuszę, by uwierzył w miłość i honor tak anielskiej istoty, jak ty jesteś; i jeżeli nie jest najpodlejszym z ludzi, to mi powie, czyli go mam ojcem moim nazywać albo zabić jako nikczemnika.
— Gastonie, rozum twój się błąka, co ty gadasz? cóż cię naprowadza na domysł tak strasznej zdrady? I skoro obudzasz moje