— Była noc, mówię ci. Mówił tylko zemną.....
— W takim przypadku zapalają, się świeczniki, które tu widzę, wyrzekł z zimnym uśmiechem.
— To dobrze, kiedy kto chce być widzianym, ale nie, kiedy są powody, by się ukrywał.
— Co ty mówisz? wyrzekł Gaston zamyślony. Jakież powody może mieć ojciec, by się przed córką swoją ukrywał!
— Bardzo słuszne. I ty, jako człowiek poważny, prędzéjbyś to mógł pojąć, aniżeli ja. A jednakżeż mnie nie dziwi....
— O, moja kochana Heleno, cóżeś mi to powiedziała!... Straszną wznieciłaś obawę w mej duszy!
— Przestraszasz mnie tą twoją obawą.
— Powiedz mi, o czemżesz ci mówił twój ojciec?
— O miłości, którą zawsze czuł dla mnie.
Gaston się poruszył niespokojnie.
— Przysięgał mi, że odtąd już szczęśliwą będę; że pragnie wszelką usu-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/224
Wygląd
Ta strona została przepisana.