czyła jasno i dobitnie, że uważając siebie jako panią swoich czynności i tego co jest przyzwoitém lub nie, postanowiła przyjąć p. de Livry, swojego współ-ziomka, który ją przychodzi pożegnać. Wiemy że Gaston w czasie drogi przybrał nazwisko de Livry, i zamierzył je zatrzymać, wyjawiając tym tylko prawdziwe, z którymi w Paryżu miał do czynienia.
Pani Desroches wydaliła się z pokoju wielce niezadowolona, w zamiarze jednakże podsłuchania młodéj pary; ale Helena spodziewając się czegoś podobnego, sama za nią drzwi podwójne zamknęła.
— Więc się znowu widzimy, mój kochany! zawołała witając Gastona. Czekałam ciebie!... Przez noc całą oka przymknąć nie mogłam.
— I ja toż samo, Heleno. Ale niechżeż się przypatrzę temu przepychowi.... I tobie także?.... ta suknia jedwabna, ten strój na głowie!.... Ach jakżeś w tém piękna, Heleno!
— Zdaje mi się, że się nie cieszysz z tego?
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/220
Wygląd
Ta strona została przepisana.