Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ną człowieka, który wielkiego doznał zawodu. Rejent ścigał go tryumfującém spojrzeniem aż do drzwi.
Ale Dubois nie należał do tych ludzi, którzy tak łatwo doznają, zawodu, i zanim się jeszcze drzwi zamknęły, dzielące go z rejentem, już dostrzegł w owéj ciemności, która mu przez chwilę oczy była zakryła, światełko, będące dla niego jakby najjaśniejszym ogniem radości.
— A co? pomruknął, zstępując zwolna po wschodach, czyż nie mówiłem, że ta konspiracja przyniesie mi mitrę arcybiskupią!... Prawdziwy głupiec zemnie! gdybym był rzeczy przezorniéj prowadził, mógłbym był sięgnąć po kardynalski kapelusz.