Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Jadąc na Rambouillet.
— Śni ci się, mój kochany.
— Skoro tak, to dobrze. Opowiem więc mój sen, który jaśnie oświeconego pana przekona, że i we śnie jestem waszą królewską mością zajęty.
— Jakie nowe błazeństwo zapewne?
— Bynajmniéj. Śniło mi się, żeś jaśnie oświecony pan gonił za jeleniem, żeś go zapędził na rozstajne drogi, i żeś go tam wasza królewska mość ubił. Potém....
— Dotąd sen twój jest podobny do rzeczywistości. Ale cóż daléj?
— Potém jaśnie oświecony pan wstąpiłeś do Saint Germain, usiadłeś do stołu o godzinie pół do szóstéj, rozkazawszy poprzednio, by powóz bez herbów był w pogotowiu na godzinę siódmą.
— Wcale nie źle; daléj-że, opacie, daléj.
— O w pół do ósméj, jaśnie oświecony pan oddaliłeś wszystkich, prócz Lafara, z którym do powozu wsiadłeś.
— Cóż daléj?
— Powóz udał się drogą do Rambouillet, gdzie stanął o trzy kwandranse na