Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ba, i zachowaj pewną przyzwoitość, byś mi nie dał poczuć, żeś się poznał na mojém kłamstwie, pragnąc mi tém dowieść o ile policya twoja jest doskonałą.
— Jaśnie oświecony pan niechaj będzie spokojny: odtąd już wszystko będę wierzył.
— Nie zobowiązuje się do wzajemności, panie opacie, bo właśnie tutaj, zdaje mi się, żeś się pomylił.
— Jaśnie oświecony panie, wiem co mówię, nie tylko że powtórzę to com mówił, ale i udowodnię.
— Zważaj-że, niemasz tu żadnéj wrzawy, żadnego światełka: prawdziwa cisza klasztorna. Twoje doniesienia są nieprawdziwe, mój kochany. Zaniedbują się ajenci nasi.

— Wczoraj jaś. ośw. panie była tu orkiestra złożona z piędziesięciu grajków. Tam, gdzie tak pobożnie przyklękła owa młoda siostra konwirska[1], stał bufet. Oszczędzę waszą król, mość, nie wyliczając czém był zastawiony, ale wiem wszystko. W galeryi

  1. Siostra od posłuj klasztornych, (przyp. tłum )