stać, dopóki żoną twoją nie będę. Bóg inaczéj rozrządził. Cóż się stanie zemną?
— I ów rozkaz, który cię ztąd uprowadza?...
— Nie dozwala żadnéj zwłoki, Gastonie.
Niestety! zdaje się, że familija moja jest możną, że jestem córką jakiegoś pana wielkiego. Gdy mi wielebna matka oznajmiła, że mam klasztor opuścić, rozpłakałam się i padłam jéj do nóg. Mówiłam jej, że niczego nie pragnę, tylko przy niéj pozostać. Ale się domyśliła, że ja do tego inny mam powód.
Poczęła mnie pytać, badać... Daruj, Gastonie, czułam potrzebę powierzyć się komuś, coby mnie żałował. I powiedziałam jéj wszystko, Gastonie: że ty mnie kochasz i że ja ciebie kocham. Zataiłam tylko sposób widywania się naszego, bom się bała, by mi nie zabroniono widzieć cię raz jeszcze, pożegnać się z tobą.
— I czyliżeś jéj nie powiedziała, jakie są moje widoki względem ciebie, Heleno? że związany na teraz z pewném towarzystwem, które ma mną rozrządzać przez pół roku, a może i przez rok cały, po
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/104
Wygląd
Ta strona została przepisana.