się z tobą, dzieje? Jakież masz zmartwienie, Heleno! powiedz mi!
— Niestety! jak ci wiadomo, nie od siebie zależę. Jestem biedną sierotą, wychowaną tutaj, i klasztor ten jest dla mnie wszystkiém, moim domem, ojczyzną, całym światem moim. Nie widziałam nigdy matki mojéj, nie znałam ojca mojego! Podobno, że matka umarła a ojciec daleko. Jest jakaś niewidzialna nademną władza, o któréj wie tylko przełożona nasza. Dziś rano, nasza wielebna matka przyzwała mnie do siebie, i ze łzami w oczach oznajmiła mi, że ztąd wyjeżdżać muszę.
— Wyjeżdżać, Heleno? opuszczasz klasztor?
— Rodzina moja mnie przyzywa, Gastonie.
— Twoja rodzina, mój Boże!... Jakież to znowu dla nas nowe nieszczęście!
— Ach tak, Gastonie, to jest nieszczęście, chociaż mi wielebna matka mówiła, że to wielka dla mnie radość. Ale ja byłam sczęśliwą w tym klastorze, nie żądałam więcéj od Boga, tylko tutaj pozo-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/103
Wygląd
Ta strona została przepisana.