Ta strona została przepisana.
V.
Pomimo trzeszczenia lodu, Gaston odważnie szedł naprzód, a im więcéj się zblizał, tém bardziéj biło mu serce, bo coraz jaśniéj rozpoznawał, że staw wezbrał, skutkiem deszczów poprzednich, i że może potrafi dosięgnąć okna, stanąwszy przy murze.
I nie omylił się w tém bynajmniéj. Stanąwszy następnie u celu swojéj wędrówki, zbliżył dłonie jednę do drugiéj i na-