Strona:PL Światełko. Książka dla dzieci (antologia).djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Po listkach okrągłych, czerwono-brunatnego koloru i okrytych włoskami.
— A z czegoż ona taka dziwna? — zawołał trzeci
— Ho, ho, jakiś ciekawy! powiem wtedy, gdy ją znajdziecie. Szukajcie.
Ponieważ byli już na łące, więc wszyscy zaczęli szukać.
Po chwili jeden z uczniów zawołał:
— Jest! jak matkę kocham, jest! znalazłem! Tak, to rosiczka: ma okrągłe, czerwonawe listki a na listkach włoski...
— Dobrze, Karolu, dobrze! Zuch z ciebie zawsze. Pawda, żeś znalazł rosiczkę! — zawołał nauczyciel, schylając się nad uszczęśliwionym Karolem.
Wszyscy uczniowie zbiegli się do rosiczki i zaczęli ją oglądać.
Była to mała, niepokaźna roślinka. Drobne jej listki wyrastały na długich ogonkach tuż przy ziemi i  ułożone były w kółko tak, jak promienie gwiazdy. W samym środku z pomiędzy tych listków wznosił się niewielki badylek, a na jego wierzchołku było kilka drobnych białych kwiatków. Na listkach były malutkie włoski, na końcu każdego włoska widać było jakby główkę, a na niej kroplę błyszczącego płynu.
— Patrzcie państwo, jaka na niej rosa! — zawołał jeden z uczniów, Władzio.
— Właśnie, że to nie jest rosa, tylko jakiś sok lepki; widzisz, jak przylega do palców? — odpowiedział Karol.
— A prawda, prawda! — potwierdzili inni.
— Proszę pana, do czego jej służy ten sok? — zapytał Władzio nauczyciela.
— Ja się domyślam — krzyknął Karol — że to pewno