Strona:PL Światełko. Książka dla dzieci (antologia).djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nieznane mu przysmaki, sprowadziły u Tadzia przesyt, który mu nie pozwolił dojeść czwartego ciastka i dokończyć czekolady. Władek tylko, spokojny i doświadczony, jadł powoli i spożył dwa razy tyle.
Po zapłaceniu kosztów uczty zostało Tadziowi z rubla zaledwie kilka groszy. Trzeba było wracać do domu bez kajetu i bez pieniędzy. Przy wyjściu Władek zmusił go do zapalenia papierosa. Najedzony do syta szedł on obojętnie koło kolegi, którego pusta kieszeń nie obiecywała mu żadnych korzyści. Tadzia tymczasem gnębiły coraz czarniejsze myśli i obawy. Po raz pierwszy znalazł się wieczorem sam w mało znanej mu stronie miasta. W każdym przechodniu upatrywał dyrektora gimnazyum lub profesora, śledzącego ich czynności; to znowu przyszło mu na myśl, iż ojciec, zaniepokojony długą nieobecnością, wyszedł go szukać i lada chwila pojawi się, by skarcić go wobec Władka i przechodniów. Ten szczęśliwy tryumfator, który przed dwiema godzinami pragnął, by wszystkich oczy były na niego zwrócone, teraz unikał wzroku ludzkiego i wybierał odludne, boczne uliczki.
Na domiar złego zaczął mu dokuczać ból głowy, połączony z nudnościami a wywołany przez nadmiar słodyczy, dym tytuniowy i niepokój moralny. Władek tymczasem nie widząc dla siebie żadnej przyjemności w towarzyszeniu choremu koledze, poszedł spiesznie do domu, nie czekając powrotu Tadzia, walczącego z dokuczająca mu chorobą. Widząc się opuszczonym przez towarzysza, jeszcze bardziej upadł Tadzio na duchu. Osłabiony wymiotami i znękany obawą gniewu ojca i wstydu, jaki ściągnął na siebie własnymi błędami, ledwie dowlókł się do domu. Nie śmiąc pokazać się ojcu, skrył się w szopie, służącej za skład desek i za pośre-