Przejdź do zawartości

Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

zaletę jaką mało kto z młodzieży poszczycić się może: był oszczędnym.
Był przebiegły, chytry i obrotny jak najstarsi we wsi, to też nieraz można się było spotkać ze zdaniem:
„Pozwólcie Mateuszowi dójść do końca, u niego spryt nie pospolity“. Zarabiał dwieście czterdzieści franków rocznie, wydawał zaś jak mógł najmniej. Wszystkie pięciofrankówki które otrzymał, składał jedne na drugich, i krył dobrze, nie wiedzieć czy tylko instynktownie, czy też przed złodziejami. Trzeba było by nie miał co włożyć na siebie, by buty jego w kawałki się rozleciały, aby niezbędne zakupna poczynić. Podczas gdy większa część jego znajomych nie małą część zarobku zostawiała w karczmie, lub trwoniła na zabawie, Mateusz zbierał i chował. On się nigdy nie bawił, noga jego w karczmie nie postała, nie lubił wdawać się z rówieśnikami, choć nimi nie gardził — lecz tylko że trzeba było rozwiązać i wypróżnić woreczek.
Ludzie którzy nie znali myśli i uczuć Mateusza, wychwalali go głośno był to człowiek jakiego się nie spotyka, wzór statku i rozumu.
W niedziele i dnie świąteczne, Mateusz przepędzał wolne godziny w stajniach, pomiędzy zwierzętami, które mu były powierzone, lub też zamknięty w swym pokoju, zajęty był liczeniem swych skarbów.
Chłopiec ten, początkowo tylko oszczędny, stawał się coraz bardziej interesownym. W miarę jak jego szkatuła się napełniała, ziarno skąpstwa kiełkować poczęło, rozwijając się coraz widoczniej.
Zdarzało się, że stał nieruchomie, z rękoma złożo-