Przejdź do zawartości

Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

majątku nie zostaniesz żoną Jerzego de Santenay, więc odwołuję się do twego serduszka. Skończ dzieło tak wspaniale rozpoczęte. Mój siostrzeniec jest nieszczęśliwym. Marto, pociesz go, gdyż to leży w twojej mocy. Generał cię kocha, a o przywiązaniu Matyldy nie wątpisz, i wejdź przeto w rodzinę wyciągającą ku tobie ramiona, zostań córką generała, a moją drugą siostrzenicą. Ty milczysz Marto? Mój Boże, czyż nie jestem dość wymowną. Cóż powiem ci nad to?
— Och, nie mów pani nic więcej, przerwała Marta szlochając.
— Ty widzisz Marto, że nie mogę więcej mówić, lecz ty nie milcz dłużej, powiedz, co mam przyrzec Jerzemu de Santenay?
— Donieś mu pani, że... że kocham go zawsze, jednakowo!
Panna Lormeau nie zdołała powstrzymać okrzyku radości. Kibić dziewczyny otoczyła ramionami i długo, długo tuliła ją do piersi.
— Nareszcie niebo rozwarło się dla was obojga! — zowołała.
— Jednak — szepnęła Marta — czy pan Jerzy nie straci w opinji, oddając swą rękę córce Mateusza Raclot?
— Dziecię! — odrzekła staruszka — córka Mateusza Raclot ma dziś prawo do szacunku i hołdów.
Stanęło na tem, że stara panna napisze jeszcze tego samego dnia wieczorem list do Jerzego, drugi do generała, aby oznaczyć natychmiast dzień ślubu. Zapowiedzi były już ogłoszone, wskutek czego ślub mógł się odbyć zaraz, po uszyciu sukni pannie młodej i za-