usta nigdy nie splamiły się kłamstwem. Więc: nie; wstępujesz do klasztoru bez powołania, gdyż musiałabyś zapomnieć o Jerzym, a ty go kochasz Marto. O nie zaprzeczaj! Ja wiem, że go kochasz, jak dawniej.
Dziewczę ukryło twarz w dłoniach. Łzy, uczuciem wezbrane, puściły się jej z oczu strumieniem.
— Drogie, kochane dziecko — mówiła panna Lormeau ze słodką czułością, twoje łzy dowodzą prawdziwości moich przypuszczeń. Tak, ty kochasz Jerzego, a dziś ja, jego ciotka, błagam cię, zostań jego żoną ubóstwianą.
— Lecz ja jestem dziś ubogą — zawołała Marta, opanowana głębokiem wzruszeniem.
— Marto — stara panna przerwała żywo — właśnie dla tego, iż nic nie posiadasz, iż nie zostawiłaś sobie najmniejszej cząstki z majątku ojca, jesteś w mych oczach najbogatszą dziedziczką świata. Jesteś ubogą; dobrze, my chcemy cię mieć ubogą. Czy Jerzy zakochawszy się w tobie, wiedział o majątku twojego ojca? A mój szwagier czy pytał twego ojca o posag, gdy oświadczył syna o twoją rękę? Pan Raclot powiedział że daje ci pięćdziesiąt tysięcy, o więcej się nie troszczono. Mój siostrzeniec chciał za żonę kobietę cnotliwą, nie majątek. Santenay nie sprzeda się za pieniądze. Zresztą, chcesz posagu, ja cię wyposażę. Posiadam blisko miljon, który przyznaczam dla dzieci mojej siostry. Lecz bądź spokojną, żadne z nich nie będzie mi wymawiać, jeśli ci dam w dzień ślubu dwa kroć, sumę którą obiecałam Matyldzie i Jerzemu. Wiem jednak, że taka obietnica nie może cię wzruszyć, dla
Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/180
Wygląd
Ta strona została skorygowana.