tem. Wtedy powstał sędzia. Głuche milczenie zaległo salę. Głos mu drżał ze wzruszenia. W krótkich słowach oznajmił obecnym, że panna Marta Raclot wyrzekła się dziedzictwa ojca, i zwraca wszystkim dłużnikom ich dawne posiadłości, kwitując wspaniałomyślnie z pieniędzy pożyczonych przez jej ojca i procentów jej należnych.
— Panie Juliuszu Bertrand z Ligoux — dodał sędzia, zwracając się ku starcowi — panna Marta Raclot uznała, żeś został niesłusznie wydziedziczony przez własną siostrę i masz prawo do wynagrodzenia, ponieważ jednak pańska wnuczka zna twoje położenie, i wie o cierpieniach jakieś pan przebył, przeto zwraca ci cały majątek, dwakroć pięćdziesiąt tysięcy, które notarjusz Rousselet wypłaci ci natychmiast.
Okrzyki radości, zdziwienia, płacz i łkania przerywały przemowę zacnego prawnika.
Sceny, która nastąpiła opisać nie podobna. Jedni padali drugim w objęcia, całowano się płacząc; pani Lambert zemdlała. Stary Bertrand szlochał, trzymając wnuczkę w objęciach.
Głos pana Rousselet jednak przywrócił do porządku, cisza i spokój zaległy salę. A podczas gdy w ręce każdego wkładał akt posiadania z potrzebnymi podpisami i stemplem, wójt z Aubécourt wysunął się i wybiegł na ulicę. Szybkim krokiem podążył do matki Langier. Wszedł w chwili, gdy obie niewiasty wstawały od skromnego posiłku.
— Pani będzie łaskawą towarzyszyć mi do pana
Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/171
Wygląd
Ta strona została skorygowana.