Przejdź do zawartości

Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

jegomość lecz mogę panu oznajmić jeśli tego nie wiesz do tej pory, że ów Raclot umarł przed kilkoma miesiącami.
Nazajutrz zeszła się cała rodzina na naradę.
List pana Rousselet, zapraszający Juliusza Bertrand’a do Aubécourt, beż żadnych wyjaśnień, dał powód różnym przypuszczeniom.
— Mamy w Aubécourt młodą kuzynkę, nie daj jej Boże wdać się w ojca! — rzekł Antoni Bertrand.
— Któż zaręczy, że nie pomyślała o nas, mój ojcze? Jest bogatą i musi wiedzieć o naszej biedzie, może ona cię wzywa listem notarjusza, i chce ci ofiarować kilka tysięcy.
— Być może, że mój brat ma słuszność — odezwała się pani Maigrot. — Wskutek jego potwierdzenia i mnie przyszło na myśl...
— Cóż takiego? — spytała Julia.
— Że pięć tysięcy otrzymanych niedawno, mogą pochodzić od kuzyneczki Raclot!
— Masz rację, masz rację! — zawołano chórem.
— Dobrze — zakończył Bertrand, idę do Aubécourt, i sprawę wyjaśnię.
Jakeśmy wyżej powiedzieli, starzec i dziewczyna ukazali się na drodze, prowadzącej do domu notarjusza, którą ktoś ze wsi im wskazał.
Z domu wyszedł młody pomocnik pana Rousselet.
— Panie rzekł zbliżając się do starca — mam przyjemność rozmawiać z panem Juliuszem Bertrandem? Czy tak?
— Tak, ta dzierlatka — rzekł stary, wskazując na