Przejdź do zawartości

Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

niczego się nie domyślają, tylko wieśniacy dziwią się, widząc najbogatszą dziedziczkę, spadkobierczynię milionowego majątku, żyjącą jak najuboższa wyrobnica. Pani wiesz co o niej opowiadano? O, nie oszczędzano jej. Obryzgano błotem, obrzucono obelgami. Przeklęto ją, razem z jej ojcem! Jeśli obowiązkiem jej jest, nagrodzić krzywdy, okupić winy ojca, czyż ci, którzy o niej wątpili nie są odpowiedzialni?
— Och, tak, tak!
— Nagroda będzie, o ile sądzę, wspaniałą. Dla tej przyczyny zatrzymuję ją w Aubécourt. Przygotowuję jej tryumf.
— Dobrze, dobrze!
— Czy panna Lormeau zechce wziąć udział w uroczystości o której przed chwilą mówiłem?
— Ja?
— Pani nie odwiedziłaś dotąd mojej żony, choć prosimy cię o to oddawna. Dziś trafia się pani sposobność przybycia do Aubécourt na parę dni. Moja żona i ja bylibyśmy niewypowiedzianie wdzięczni.
Stara panna zamyśliła się. Po chwili odrzekła stanowczo:
— Od tej soboty za tydzień, oczekujcie mnie po południu w Aubécourt.


XVI.

Natarjusz Rousselet wezwał wszystkich spadkobierców Mateusza Raclot do Aubécourt o godzinie jedenastej.