Kończyła dwudziesty piąty rok życia, a na chęci zamążpójścia wcale jej nie zbywało. Propozycję Mateusza przyjęła ochotnie. Po pierwsze dlatego, że jej się podobał, po drugie cała wieś wychwalała go i namawiała dziewczynę do tego zamęścia.
Zresztą była zupełnie biedną, a Mateusz miał już dobrą garść uzbieranego grosza.
Wiedziała, że przy boku człowieka tak zapobiegliwego i pracowitego jak Mateusz, nie uczuje nigdy ni głodu ni najmniejszego braku.
W Aubécourt i wioskach sąsiednich było wiele dziewcząt pragnących wyjść za mąż, nie jedna z pomiędzy nich nie była brzydką, a i posąg by się może znalazł, mimo tego jednak Mateusz nie wybrał z nich żadnej, choć każda chętnieby chciała być jego żoną.
Czyżby dla tego że ją kochał. Wcale nie. Ten człowiek miał już serce mimo młodego wieku wyschłe i nie kochał nikogo.
Celinę pragnął widzieć swoją żoną tylko dlatego, że to się z jego obrachunkiem zgadzało.
Celina nie miała rodziców, mieszkała we wsi Ligoux, o milę od Aubécourt, u starej ciotki, siostry ojca. Po matce miała też krewnych, wuja i ciotkę, lecz ci od kilku lat wyemigrowali z kraju. Wiedziano że mieszkają w Paryżu, lecz jakie jest ich zatrudnienie, czy kiedy wrócą, nikt nie byłby odpowiedział, gdyż nie dawali znaku życia. Już od kilku lat nikt nie słyszał ni słowa o Juljuszu Bertrand i siostrze jego Marji. Ta ostatnia wyjechała szukać miejsca służącej i pewnie znalazła takowe w jakim mieszczańskim domu. Lecz
Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/12
Wygląd
Ta strona została skorygowana.