słowa notarjusza. Lecz niestety musiała się jeszcze wstrzymać, chciała bowiem by Jerzy był obecnym przy opowiadaniu, a siostrzeniec przychodził w południe. Stara panna milczała, mówiąc tylko, że zgłębiła prawdę w najmniejszych szczegółach, czem podnieciła ciekawość w obecnych.
Jerzy nadszedł w chwili, gdy do stołu podano. Zaczęto zaraz nastawać, a panna Lormeau rada niezmiernie rozpoczęła opowiadanie. Wpierw jednak zwróciła się do Matyldy:
— Czy panna Raclot jest u Dominikanek — spytała.
— Nie ciociu! — odrzekło dziewczę.
Stara panna potrząsła głową.
Twarz Jerzego przybrała wyraz goryczy, podniósł się na krześle z widocznem osłabieniem.
— Nie znam powodów, dla których Marta opuściła ojca i nie chciała zostać żoną Jerzego — odezwała się staruszka. — To druga tajemnica... Lecz dowiedziałam się cudowności o panu Raclot. Włosy powstają na głowie! I powiedzieć, żeśmy nie wiedzieli nic do tej pory.
Tu zaczęła opowiadać z dokładnością świadczącą o jej wybornej pamięci, całą rozmowę z notarjuszem.
Generał, Matylda i Jerzy słuchali boleśnie zdumieni.
Panna Lormeau ciągnęła:
— Ten wypadek nauczy nas ostrożności na przyszłość, powolności czynu, i doprowadzi do poznania ludzi, przed powziętem postanowieniem.
Notarjusz dobrze powiedział... możesz sobie pogratulować Jerzy, żeś nie został mężem Marty. Ach! biedny przyjacielu, jaki cię los czekał! W jakie gniazdo
Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/110
Wygląd
Ta strona została skorygowana.