wcześnie, pożyczał początkowo tylko młodym marnotrawcom, którzy zawsze pięć lub dziesięć franków potrzebowali. Kto wziął pięć po trzech miesiącach oddawał sześć, komu pożyczył dziesięć, żądał od tego dwanaście. Mateusz prędko zauważył, że takie operacje finansowe dużo przynoszą, więc je dalej prowadził.
Nawet począł się sam przed sobą usprawiedliwiać, jak mu się zdawało wcale nie źle. Mówił sobie:
— Za pieniądze można nabyć ziemię, przez uprawę ziemi, można z niej wydobyć ile się chce. Więc, ponieważ za pieniądze dostanę ziemię, trzeba by i pieniądze, które mają ją do czasu zastąpić, przynosiły tyle co ona.
Widzimy z tego że Mateusz choć nie był matematykiem, umiał podnosić do potęgi, znał siłę kapitału i niektóre środki do powiększania go.
Lecz mimo wszystkiego był chłopem; chłopem od stóp do głów, kochał więc — jakeśmy wyżej powiedzieli — nadewszystko ziemię. Gdy sposobność się trafiła, nabył istotnie trzy dobre kawałki ziemi, z małą częścią łąki, wystarczającą jednak na wyżywienie jednej krowy.
Mateusz liczył wówczas trzydzieści cztery lat, i mimowoli przyszła mu myśl ożenienia się. Oczy jego padły na Celinę Noirot, wyrobnicę, która podczas żniwa miała zajęcie przy tym samym co on folwarku. Była to dziewczyna o złotem sercu, nadzwyczaj dobra, łagodna, kochająca, na jej życiu nie było najmniejszej skazy, i choć nie była ładną, miała twarzyczkę bardzo sympatyczną.
Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/11
Wygląd
Ta strona została skorygowana.