Przejdź do zawartości

Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

rującą pod każdym względem, niktby nie powiedział, widząc tę osobę pełną dystynkcji, że ojciec jej jest wieśniakiem. Jest rozumną, łagodną, dowcipną, a nie złośliwą, słowem posiada wszystkie warunki, by się dać kochać. Nic dziwnego, że nawet mnie, starą, zbałamuciła tak, żem się na małżeństwo Jerzego zgodziła w zupełności.
— Niestety, panna Marta jest córką swego ojca Mateusza Raclot, i choćby była osobą najzacniejszą, mogę panu Jerzemu powinszować, że się z nią nie ożenił.
— Dlaczego? Żeniąc się z panną Raclot, straciłby pan Jerzy szacunek u zacnych i uczciwych ludzi.
— Panie Rousselet, na miłość Boską, kimże jest pan Raclot?
— Człowiekiem pozbawionym wszelkiej czci i miłości ludzkiej.
— Och! Pan Raclot zdobył najniegodniejszymi w świecie sposobami, olbrzymi majątek, który posiada. Na szczęście, nie jestem jego notarjuszem, więc mogę mówić otwarcie; w przeciwnym razie musiałbym milczeć, choćby tysiące głosów odzywało się o nim z najwyższem oburzeniem i nienawiścią. Lecz ja nie jestem z nim w stosunkach, sądzę przytem, że oddam usługi rodzinie de Santenay, ogłaszając czyny człowieka, którego córka miała zostać jej członkiem.
Przybyłem do Aubécourt nie znając nikogo. Objąłem notarjat po panu Poncelet, dobrze znanym panu Raclot’owi. Obaj zrobili majątek na jednem rzemiośle. Otóż