znacznie. — Wie pani, że dziś obliczają fortunę pana Raclot na półtora miljona.
— Istotnie! — wykrzyknęła panna Lormeau.
— I to licząc tylko posiadłości ziemskie, ręczę, że prócz tego ma z czterykroć w swojej ogniotrwałej szkatule. Jego córka ma prawo do równej połowy majątku, czyli do spadku po swej matce. Sądząc już z tego, możesz pani wyrobić sobie opinię o panu Raclot.
— Zdaje mi się, że nie postąpił z Martą uczciwie.
— Nie mogę pani wyjaśnić powodów, dla których panna Marta odmówiła swej ręki panu Jerzemu, w tem kryje się jakaś tajemnica. Lecz nie byłbym zdziwiony, gdybym się dowiedział, że młoda panna uległa woli i wpływowi swego ojca. Pan Raclot przestraszył się pewnie, i nie chciał oddać przyszłemu zięciowi rachunków, jakie z roli opiekuna wypadały.
— Ależ, wnosząc z tego co pan mówisz, to skąpiec ten pan Raclot!
— Och, żeby to był tylko skąpiec!
— Pan mnie przerażasz!
— Nie mogę nic mówić o pannie Marcie, znałem ją niewiele, a o ile słyszałem, wiem, że jest to osoba । bardzo dobrze wychowana.
— Tak panie, pobierała nauki w tym samym klasztorze, co Matylda de Santenay.
— Słyszałem, słyszałem o przyjaźni, która panienki łączyła — przetakiwał notarjusz.
— Tak panie, miłość mego bratanka wynikła z tej przyjaźni. Widziałam pannę Raclot kilkakrotnie u jenerała, i wyznam panu, że podbiła me serce, była cza-
Strona:PL É Richebourg Milion ojca Raclot.djvu/106
Wygląd
Ta strona została skorygowana.