Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Niewolnicy paryscy.djvu/533

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

świetności i potęgi. Trzy czy cztery generacje miały się poświęcić na korzyść potomności.
— Mogę, powiedział sobie, żyjąc jak prosty wieśniak, wyrzekłszy się wszelkich przyjemności, we trzydzieści lat potroić moje kapitały. Niech tylko syn mój pójdzie tym śladem, a za sto lat książęta Champdoce, dzięki swemu monarszemu majątkowi, odzyskają stanowisko, do jakiego ród ich daje im prawo.
Około roku 1820., wierny planowi zbogacenia się, ożenił się wbrew swemu usposobieniu z młodą dziewczyną, brzydką, ale należycie wyposażoną, osiedli się z nią w zamku Champdoce.
Związek ten nie był szczęśliwy.
Po roku pożycia żona powiła mu syna, któremu na chrzcie dano imiona Ludwik Norbert.
Ale w sześć miesięcy potem zmarła w skutek przestrachu, jakim nabawił ją mąż.
Księcia wcale nie zmartwiła ta śmierć, owszem cieszył się nią w duchu. Miał sukcesora zdrowego i dobrze zbudowanego, a majątek matki pozyskany był dla rodziny Champdoce. Cóż go mogła obchodzić reszta?
Wdowieństwo dało nawet pretekst do nowych oszczędności. Książe stanowczo przyswoił sobie ubior i obyczaje sąsiadujących z nim dzierżawców.
Osobiście zarządzając majątkiem i wchodząc w najdrobniejsze szczegóły, nie oszczędzał on i sam siebie.
Wstawszy przededniem, szedł z robotnikami na pole i pracował jak oni. Jeździł na targi i jarmarki, i sam sprzedawał swoje zboże i bydło ze sknerstwem nieokrzesanego chłopa.
Synem zajmował się tylko o tyle, że zastanawiał się nad tem, czy będzie on dość silnym, aby prowadzić dalej rozpoczęte dzieło.
Gdy syn ten doszedł dziewięciu lat, rozpoczęła się jego wiejska edukacja.
Norbert był wychowany tak samo jak dzieci dzierżawców, ani lepiej, ani gorzej. Pozwalano mu