To pewna, że nie ubóstwo zniewalało księcia Champdoce do takich oszczędności.
Wiadomo było w Poitoux i okolice, że miał przeszło za milion dwakroćstotysięcy gruntów, nie licząc lasu Champdoce, który umiejętnie zagospodarowany przynosił rocznie do trzydziestu tysięcy franków.
Przypuszczano przytem, i najsłuszniej, że majątek jego w gotowiznie przewyższa znacznie majątek w ziemi.
Naturalnie że miano go za skąpca — ale w tem mylono się. Nie był on skąpcem w zwykłem znaczeniu tego wyrazu.
Uparty ten magnat wykonywał poprostu plan oddawna obmyślany i stanowczo ułożony.
Przeszłość jego mogła pod pewnym względem wytłumaczyć takie postępowanie.
Urodzony w roku 1770., książę Champdoce emigrował i służył w armii Kondeusza. Nieubłagany wróg rewolucji, mieszkał on w Londynie przez cały czas trwania cesarstwa, zmuszony dla utrzymania się przy życiu, dawał lekcje szermierki.
Powróciwszy do Francji wraz z Burbonami, szczególnemu trafowi zawdzięczał to, że odzyskał jedną część ogromnych dóbr swej rodziny.
Ale cóż znaczyła ta część dla niego? Nic. Porówniwając swoje teraźniejsze bogactwo z książęcym przepychem przodków, poczytał się za nędzarza.
A tu, jak na dobitek, obok starej arystokracji, próżniaczej i zdenerwowanej, widział jak wzrasta arystokracja nowa, młoda, ambitna, ruchliwa, dumna ze swych bogactw, jakby losem przeznaczona do wydarcia dawniejszej arystokracji całego jej wpływu i uroku.
Wtedy to ten człowiek, którego rodowa duma egzaltowała aż do szału, powziął myśl, której następnie poświęcił całe życie.
Sądził, że wynalazł środek przywrócenia dawnemu rodowi Champdoce całej jego przeszłej
Strona:PL É Gaboriau Niewolnicy paryscy.djvu/532
Wygląd
Ta strona została przepisana.