Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Niewolnicy paryscy.djvu/529

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.



I.

Chcąc się udać z Poitieis do Loudun, najlepiej jest zamówić sobie miejsce w dyliżansie kursującym między stolicą departamentu Vienne a Saumur, najładniejszym z miast, które przeglądają się w błękitnych wodach Ligiery.
Kantor tego dyliżansu znajduje się o dwa kroki od Hotelu Francuskiego, między restauracją pod „Śmiałym Kogutem“ i „Kastylską Kawiarnią.“
Podróżnych przyjmuje tam bardzo uprzejmy urzędnik, któremu daje się pięć franków zadatku, a w zamian za to zaręcza on za dobre miejsce.
Gdy wszyscy są w komplecie, rozlega się trzask z bicza; dyliżans ruszył z miejsca.
Konduktor usiadłszy na koźle nakłada sobie fajkę.
Zacni podróżni! wychylcie się przez okno i spojrzyjcie na okolice.
Od strony Poitoix ciągną się rozległe pastwiska i wielkie lasy. Dolina nastepuje za doliną i jak okiem zajrzeć wszędzie widać czerwone pola, na których z rzadka sterczą kasztany, zwieszające gałęzie aż do ziemi.
Z tej strony leżą także grunta Bivron.
Miejsce to obfituje w zwierzynę, dla tego, że właściciel tutejszy, hrabia Mussidan, nie strzelił ani razu od dnia w którym miał nieszczęście zabić na polowaniu jednego ze swoich domowników. Jest temu dwadzieścia trzy lata.
Cokolwiek dalej, na prawo, leży zamek Mussidan. Na Boże Narodzenie minie dwa lata jak dziedziczka Chevauché, dzielna i zacna kobieta, według słów wieśniaków, zmarła tam, pozostawiwszy cały majątek wnuczce swej, pannie Sabinie.