Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Gdzie winowajca.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

Ojciec Tabaret miał na swoje rozkazy tylko zręczną teorję, słowa. Natomiast pan Daburon miał w ręku żywe świadectwa, fakta. A obrona była tego rodzaju, że wszystkie uwagi przytoczone przez poczciwca dla usprawiedliwienia Alberta, mogły bardzo łatwo zwrócić się przeciw obżałowanemu i udowodnić jego winę.
Niepowodzenie u sędziego, nie mogło zaniepokoić Tabareta, bo na podobny wynik swoich usiłowań, był z góry przygotowany.
Skończywszy obronę oświadczył, że tymczasem cofa się z zajętego stanowiska, zwłaszcza, gdy jest głęboko przekonany, że bezstronny pan sędzia, zagłębiwszy się w zawiłą sprawę Alberta, w krótce utraci to fatalne przekonanie, które i on sam, Tabaret, powziął w pierwszej chwili.
— A teraz, — dodał, — zajmę się wyszukaniem nowych wskazówek. Jesteśmy zaledwie na początku śledztwa. Nie znamy wielu rzeczy, nawet przeszłości wdowej Lerouge. Ileż to faktów można jeszcze odkryć! Czy wiemy, jakie zeznanie uczyni ów marynarz z wielkiemi kólcami, którego szuka Gevrol?
Sędzia uśmiechnął się ironicznie.
Chociaż pan Tabaret miał w tym momencie wielką chęć obić grzbiet sędziemu, przecież udawał pokornego i słodkiego. Czynił to zaś dlatego, że chciał wiedzieć dokładnie o przebiegu śledztwa, aby w razie naglącym mógł zarządzić w czas środki zaradcze. Odchodząc, prosił pana Daburona, czy nie mógłby bez świadków zabawić kilka minut w kaźni Alberta.
Sędzia odrzucił tę prośbę, oświadczając, że obżałowany musi jakiś czas pozostać odosobnionym. Jeśli powody, dla których odmawia, znikną za trzy lub cztery dni, natenczas pozwoli mu rozmówić się z Albertem.
— Pańska odmowa, — rzekł nasz poczciwiec, — jest dla mnie okrutną, wszelako rozumiejąc ją, poddaję się wyrokowi bez szemrania...
Była to jedyna skarga; niezwłocznie wyszedł z gabinetu, lękał się bowiem, że dłużej nie zdoła panować nad sobą.
Czuł, że szczęście jego byłoby niezrównane, gdyby mu się udało ocalić człowieka niewinnego, którego lekkomyślnie sam skompromitował, a tem samem gdyby mógł zemścić się na upartym Daburonie, który z ironicznym uśmiechem słuchał jego rozumnej obrony.