zawsze zdradzają. Ale dla uspokojenia mojego sumienia, jeszcze raz wrócę do hrabiego.
Teraz nowa sprawa: Wdowa Lerouge, która tak chętnie mieniała dzieci, mogła była dokonać i innych niebezpiecznych poleceń. Kto może być pewnym, że nie ma jeszcze innych osób, które chciały się od niej uwolnić? Jest jakaś tajemnica, jest — ale do kata! nie mogę jej zgłębić... Tylko to zdaje się być widocznem, że nie została zabitą, aby szkodzić Noelowi. Musiała zginąć pod ciosami jakiegoś łotra, mającego takie same powody, jakie podsuwałem Albertowi. W tym kierunku muszę zarządzić nowe poszukiwania. A przedewszystkiem potrzebuję biografji tej usłużnej wdowy. Prawdopodobnie otrzymam ją jutro, bo sąd kazał już zebrać szczegóły w miejscu jej urodzenia.
Wracając do Alberta, nasz poczciwiec uważał zarzuty, świadczące przeciw niemu i rozbierał okoliczności, które za nim przemawiały.
— W rozdziele szczegółów pomyślnych, — szeptał do siebie, — widzę tylko siebie i przypadek, czyli mówiąc jaśniej, jedno zero. Co do okoliczności obciążających, te są nie wzruszone. Ale z tem wszystkiem nie traćmy nadziei. Ja sam je zebrałem, a więc wiem najlepiej, ile są warte. Bardzo wiele i zarazem nic. Albert stał się ofiarą zbiegu strasznych okoliczności, ale jedno słowo może rozwiać podejrzenia... Nie raz gorzej było. Przypominam sobie sprawę małego krawca. O godzinie piątej kupił nóż, który pokazywał sąsiadom, mówiąc: „To dla mojej żony, tej nikczemnej baby, która mnie i moje dzieci od tak dawna oszukuje.“ Wieczorem sąsiedzi słyszeli straszną kłótnię między małżonkami, krzyki, pogróżki, uderzenia — poczem wszystko ucichło. Nazajutrz krawiec znikł, a jego żona leżała zabita. W jej piersi tkwił ten sam nóż. A jednak nie mąż ją zabił, tylko zazdrosny kochanek. Po tym wypadku co teraz myśleć o zbiegu okoliczności? Prawda, że Albert nie chce wyjawić, gdzie spędził wieczór tłustego wtorku — ale to mię nie obchodzi. Ja nie potrzebuję wskazywać gdzie był, tylko udowodnić, że nie był w Jonchère. Kto wie, czy Gevrol nie jest na dobrej drodze. Boże! gdyby mu się udało. Może mię potem nazywać, jak mu się tylko będzie podobało, chętnie zniosę tę karę. Czegóż bym nie poświęcił, byle go widzieć wolnym! Połowa mo-
Strona:PL É Gaboriau Gdzie winowajca.djvu/240
Wygląd
Ta strona została skorygowana.