Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Gdzie winowajca.djvu/237

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

— To też tylko to jedno, — odpowiedział Noel, — przynosi mi niejaką ulgę. Bo ja ją ciągle kocham, mój stary przyjacielu; dla mnie jest ona jeszcze matką... Był czas, żem jej złorzeczył, nawet dwa razy byłem dla niej tyranem, zdawało mi się, że ją nienawidzę, ale w chwili, kiedy mam ją na wieki utracić, zapominam o wszystkich błędach, a myślę tylko o jej tkliwości. Prawda, lepiej, że umrze. A jednak nie mogę uwierzyć i nigdy nie uwierzę, aby jej syn mógł być winnym...
— Nie wierz, nigdy nie wierz!
Pan Tabaret wypowiedział te słowa z takim zapałem, że aż Noel spojrzał nań okiem zdumionem. Ochotnik policyjny czuł, że krew uderzyła mu do głowy, więc zaczął się tłumaczyć.
— Powiedziałem: Nie wierz, — ciągnął, — ponieważ ja, dzięki mojemu niedoświadczeniu, nie mogę uwierzyć w winę tego młodzieńca. W żaden sposób nie mogę przypuścić, ażeby człowiek o tak wysokiem stanowisku mógł obmyśleć i dokonać tak haniebnej zbrodni. Nie z jednym mówiłem o tej sprawie, która w całem mieście narobiła tyle wrzawy, i wszyscy są mojego zdania. Głos powszechny za nim się oświadcza, a to już coś znaczy.
Nie daleko łóżka siedziała zakonnica i szybko robiła pończochę, przeznaczone dla biednych. Była to praca machinalna, podczas której zwykła odmawiać modlitwy. Ale od zjawienia się Tabareta tak dalece słuch natężyła, że na wieki zapomniała o swoich pacierzach. Słuchała, ale nic nie rozumiała. Jej mała główka omal że nie pękła. Co znaczy ta rozmowa? Co to za kobieta, co to za młody człowiek, który nie będąc jej synem, nazywają swoją matką — i równocześnie mówi o synu legalnym, posądzonym o morderstwo? Już między Noelem a lekarzem podchwyciła kilka frazesów tajemniczych. W jakim strasznym domu znajduje się od rana! Bała się trochę — a jej sumienie było bardzo zaniepokojone. Czy nie grzeszyła? Postanowiła zwierzyć się przed księdzem proboszczem, jak tylko przyjdzie...
— Nie, — rzekł Noel, — nie, panie Tabaret, biedny Albert nie ma opinji za sobą. We Francji inaczej się dzieje... Niech dziś wtrącą do więzienia jakiego biedaka, a chociażby całkiem był niewinnym zbrodni, którą mu zarzucają, chętnie go ukamienujemy. Natomiast całą naszą litość zachowujemy dla tego, który, chociażby