Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Gdzie winowajca.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

W innym humorze wstał od stołu; szybko jak kot, przebiegł długą przestrzeń, dzielącą go od św. Łazarza. Gdy portier otwierał mu drzwi wchodowe, na zegarze kolejowym biła dziewiąta.
Powoli szedł na czwarte piętro, aby od sługi dowiedzieć się o stanie zdrowia dawnej przyjaciółki, którą niegdyś nazywał jedyną kobietą. Noel otworzył mu sam, Noel, ktróry obudziwszy w swojem sercu wspomnienia przeszłości, był bardzo smutny i blady, jak gdyby ta, przy której siedział, była rzeczywiście jego matką...
Skutkiem zbiegu okoliczności nieprzewidzianych, pan Tabaret musiał wstąpić na pięć minut, chociaż wizyta u pani Gerdy robiła na nim przykre wrażenie. Czuł bardzo dobrze, że widząc się wobec adwokata, mimo woli powinien mówić o zabitej Lerouge. Ale jak tu mówić, aby się nie zdradzić? Jedno słowo mogło odkryć rolę, jaką odgrywał w tym smutnym wypadku. Tymczasem, szczególnie w oczach Noela, swojego drogiego przyjaciela, a teraz wice-hrabiego de Commarin, chciał być wolnym od podejrzenia, jakoby z policją w jakichkolwiek zostawał stosunkach.
Z drugiej znowu strony pragnął się dowiedzieć, co zaszło między adwokatem a starym hrabią. Ciemność rozpostarta nad tą jedną okolicznością drażniła jego ciekawość. Wszalako rozważywszy, że zbytnia gorliwość mogłaby go łatwo zdradzić, postanowił powstrzymać język i mieć się na baczności.
Adwokat wprowadził gościa do pokoju pani Gerdy. Stan chorej zmienił się nieco od południa, ale nie można było powiedzieć, czy zmienił się na lepsze czy gorsze. Tylko to jedno biło w oczy, że ubezwładnienie nie było tak wielkie. Oczy miała zamknięte, ale od czasu do czasu drgały powieki; głowa rzucała się na poduszkach, a przez usta wyrywały się lekkie westchnienia.
— Co mówi lekarz? — zapytał Tabaret.
— Dopiero wyszedł, — odpowiedział Noel, — za chwilę wszystko się skończy.
Poczciwiec zbliżył się do łóżka na palcach i wpatrzył się w umierającą z widocznem wzruszeniem.
— Biedna kobieta! — szepnął, miłosierny Bóg wyświadcza jej łaskę, biorąc ją do siebie. Cierpi, bardzo cierpi, ale jak straszną byłaby jej boleść, gdyby się dowiedziała, że jej własny syn jęczy w więzieniu oskarżony o morderstwo.