Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Gdzie winowajca.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

śniadaniu, a jadł z wielkim apetytem, marszałek dworu widział go nawet wesołym. Całe popołudnie spędził w bibliotece gdzie popalił stosy papierów.
We czwartek wydawał się znowu bardzo cierpiącym. Prawie nie miał siły wyjechać na spotkanie hrabiego. Wieczór, po scenie ze swoim ojcem, wrócił do siebie bardzo złamany. Lubin chciał pójść po lekarza, ale zabronił mu mówiąc, że nie chce, aby ktokolwiek wiedział o jego niedyspozycji.
Oto jest dokładna treść dwunastu dużych stronic, które spisał długi protokolista nie odwróciwszy ani razu głowy, aby przypatrzyć się galonowanym lokajom, którzy zmieniali się jeden po drugim.
Wszystkie te świadectwa, pan Daburon umiał zebrać w niespełna dwóch godzinach.
Jakkolwiek przeświadczeni o ważności swoich zeznań, wszyscy lokaje mieli język bardzo długi. Rozgadawszy się raz, nie podobna ich było wstrzymać. A przecież ze wszystkiego, co mówili, jasno wypływało, że Albert był dobrym panem, wspaniałomyślnym i grzecznym wobec swoich ludzi. Szczególna to rzecz, prawie nie podobna do wiary! Znalazło się kilku, którzy obojętnie mówili o tym okropnym wypadku. Dwaj byli bardzo smutni. Lubin, który doznawał łask wyjątkowych, nie należał do tych drugich.
Przyszła kolej na komisarza policji. We dwóch słowach złożył sprawozdanie z uwięzienia, które Tabaret już opowiedział. Nie omieszkał zwrócić uwagę sędziego na okrzyk Alberta: „Jestem zgubiony!“ co według jego przekonania, było dostatecznem przyznaniem się do winy. Następnie złożył wszystkie przedmioty, zabrane u wice-hrabiego de Commarin. Sędzia śledczy porównał je uważnie z rzeczami, przywiezionemi z mieszkania wdowej Lerouge.
Wieczór zbliżał się szybkim krokiem, a obżałowany nie był jeszcze przesłuchany. Lecz co mogło wstrzymywać pana Daburona od spełnienia tego obowiązku? W rękach miał dziesięć razy więcej dowodów, niż potrzebował, aby wysłać dziesięciu zbrodniarzy na plac stracenia. Albert nie mógł myśleć o uwolnieniu, chyba, że zbrodnię popełnił pod wpływem szaleństwa. A jednak, w chwili tak stanowczej, sędzia czuł brak odwagi. Czy jego wola osłabła?
W czas przypomniał sobie, że od wieczoru dnia poprzedniego nic nie jadł, posłał więc po butelkę wina i kilka biszkoktów. Nie