Przejdź do zawartości

Strona:PL É Gaboriau Gdzie winowajca.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

Adwokat ukłonił się staremu szlachcicowi, który powstawszy, cofnął się w głąb pokoju.
— Panie, — rzekł Noel cichym głosem do sędziego, — wszystkie listy znajdują się w tej tece. Proszę pana zechcieć mię jak najprędzej uwolnić, ponieważ stan pani Gerdy staje się co raz więcej zatrważającym.
Noel wygłaszając ostatnie słowa, podniósł nieco głos, tak, że hrabia musiał je usłyszeć. Szlachcic wzdrygnął się i tylko z największem wysileniem udało mu się powstrzymać zapytanie, które już miał na ustach.
— Jednakże pozwolisz kochany adwokacie, — rzekł sędzia uprzejmie, — że cię chwilkę zatrzymam.
Pan Daburon powstał z fotelu, a ująwszy Noela za ramię, powiódł go do hrabiego.
— Panie hrabio de Commarin, — rzekł, — mam zaszczyt przedstawić hrabiemu pana Noela Gerdy.
Prawdopodobnie, hrabia de Commarin, spodziewał się czegoś podobnego, bo na jego obliczu nie drgnął ani jeden muszkuł; stał nieruchomo. Noel zaś, był jak człowiek, który nagle uczuje uderzenie młota w czaszkę; nie mogąc utrzymać się na nogach, musiał oprzeć się o najbliżej stojące krzesło. Następnie obaj, syn i ojciec stanęli naprzeciw siebie, pozornie pogrążeni w zadumie, a w rzeczywistości śledzący się nawzajem, bo każdy z nich chciał uchwycić bodaj cząstkę myśli drugiego.
Pan Daburon spodziewał się innego rezultatu. Sądził, że hrabia otworzy ramiona, Noel rzuci mu się w objęcia i że pojednanie ojca z synem będzie dokonane. Chłód jednego, zmieszanie drugiego, rozczarowało go najzupełniej. Uznał przeto za konieczne, przystąpić inaczej do dzieła.
— Panie hrabio, — rzekł tonem wyrzutu, — przecież przed chwilą przyznałeś, że pan Gerdy jest twoim prawym synem?
Hrabia de Commarin nie odpowiadał; można było sądzić, że nie słyszał, tak był nieruchomy. Natomiast Noel, zebrawszy całą odwagę, ośmieli się zabrać głos pierwszy.
— Panie, — wyjąknął, — nie chciałem...
— Możesz pan powiedzieć: mój ojcze, — przerwał dumny starzec tonem, w którym nie było nic czułego.