Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/334

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ponieważ zawierał jeno samą prawdę, podpisałem i zeszedłem na dół z komisarzem, który prosił bardzo uprzejmie, abym zechciał wsiąść do powozu czekającego u drzwi, skąd mnie zawieziono w dość licznym orszaku do For-l’Evêque.
KUBUŚ. — Do For-l’Evêque! Do więzienia!
PAN. — Do więzienia; poczem nastąpił obrzydliwy proces. Chodziło, ni mniej ni więcej, o zaślubienie panny Agaty; rodzice nie chcieli słyszeć o żadnych układach. Od samego rana, kawaler zjawił się w mojem schronieniu. Wiedział wszystko. Agata była w rozpaczy; rodzice wściekli; musiał znieść najokrutniejsze wymówki za to, iż wprowadził do domu takiego człowieka; on-to był pierwszą przyczyną nieszczęścia i hańby ich córki: litość wprost brała patrzeć na tych biednych ludzi! Żądał rozmowy z Agatą sam na sam; nie łatwo przyszło to uzyskać. Agata chciała mu wydrapać oczy: obrzucała go najhaniebniejszemi przezwiskami. Spodziewał się tego; pozwolił się jej wyszaleć, poczem starał się przywieść do jakiegoś rozsądnego postanowienia; ale dziewczyna powtarzała ciągle swoje, i wyznam, dodał kawaler, nie wiedziałem co odpowiedzieć: „Ojciec i matka (mówiła), przychwycili mnie z twoim przyjacielem; mamż wyznać, że, będąc w jego objęciach, mniemałam iż jestem z tobą?...“ Odpowiadał: „Ale, doprawdy, czy myślisz że on może cię zaślubić?... — Nie, wołała, to ty, niegodny, ty, bezecny, powinieneś ponieść tę karę.“
— Ależ, rzekłem do kawalera, od ciebie jedynie zależałoby wydobyć mnie z matni.
— W jaki sposób?