Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/307

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Jeśli jest twoim przyjacielem, jeśli jest sprawiedliwym, znajdzie we własnem sercu twoje uniewinnienie; uczuje się wzruszony twą szczerością i skruchą; zarzuci ci ramiona na szyję; uczyni to, co ja uczyniłbym na jego miejscu.
— Tak myślisz?
— Myślę.
— I w ten sposób tybyś postąpił?
— Nie wątpię o tem...“
Naraz, kawaler zrywa się, zbliża się ku mnie z łzami w oczach, z otwartemi ramionami i powiada: „Przyjacielu, uściskaj mnie.
— Jakto! rzekłem, kawalerze, to ty? to ja? to ta szelma Agata?
— Tak, przyjacielu; zwracam ci teraz jeszcze słowo, wolno ci postąpić ze mną jak ci się spodoba. Jeżeli mniemasz, jak ja sam, iż zniewaga jest nie do darowania, nie daruj; wstań, opuść mnie, nie patrz odtąd na mnie inaczej jak ze wzgardą, i wydaj na pastwę hańby i boleści. Ach, przyjacielu, gdybyś znał władzę, jaką ta mała zbrodniarka ma nad mojem sercem! Urodziłem się uczciwym; osądź, ile musiałem cierpieć w niegodnej roli do której dałem się poniżyć. Ileż razy odwracałem oczy od kochanki, aby je zwrócić ku tobie, jęcząc nad zdradą jej i własną! To niesłychane, że ty się nigdy nie spostrzegłeś...“
Stałem nieruchomo jak zaklęty w skałę; zaledwie słyszałem co do mnie mówił. Wykrzyknąłem: „Ha! niegodna! och! kawalerze! ty, ty, mój przyjaciel!
— Tak, byłem nim, i jestem jeszcze, skoro, aby cię wydobyć z więzów tej istoty, naruszam taje-